KSIEGA

LINKI

Muzyka sentymentalna, bo jakże inaczej ? ;)
Evanescence Kocham ich ! Za sentymentalną i smutną muzę zmuszającą do refleksji ...

Towarzysze....
kociaczek
nothing-more

ARCHIWUM

2008
październik
2007
marzec
styczeń



Blog.pl

design by gingery

image by Zilla774


On 2008-10-14 23:48:18

On jest wspaniały...
On to chłopak, ktory niby tak dziecinny z liceum, zaskoczył mnie zwoją niewinnoscia i nieświadomością prawdziwego uczucia. Tak to jest już... Miałam faceta, byłam z nim już 10 miesiecy, a tu nagle zwykły przypadek... Byłam na przystanku, a wracałam o porze dosyć nietypowej, bo zawsze wracałam od niego o 22, a tym razem o 19. Siedziałam sobie na przystanku i czekałam a tu patrze... O ! Jak dawno się nie widzieliśmy, jakiś rok... Jak on schudł, widać że był zmęczony, serce mi biło mocniej jak do niego podchodziłam, ale czemu? "Przecież mam chłopaka, żyję w szczęśliwym związku"
Róznie między nami bywało, jak chodziliśmy do liceum, nigdy nie wiedziałam, co tak naprawdę do mnie czuł, zawsze w jego wzroku była jakaś ukryta tesknota, czasem mnie wkurzał nie wiadomo dlaczego. Zaczęliśmy się spotykać, ach, jak mnie wkurzało, jak mój chłopak był zazdrosny, bo z tamtym lepiej się dogadywałam, jak mnie to wkurzało...
Bóg stawia na naszej drodze życia osoby, które przynosza nam od niego pytania. Bóg mi postawił Go na drodze, gdy żyłam z pozoru w dobrym związku, i postawił mi pytanie "I co teraz?". Ach, jak ja nie lubię takich pytań, pełno sprzeczności, nie chciałam znowu zaczynać czegoś niepewnego, po co wygrzebywać dawne związki, kiedy byliśmy razem, byliśmy dziećmi, ja przeżywałam strasznie swoje kompleksy, on nie zdawał sobie do końca sprawy z tego, jak bardzo brakuje mi jego zainteresowania, jego czułości, jak bardzo byłam zazdrosna, ze on wolał niekiedy towarzystwo kolegów, niż moje...
Jak ludzie nas potrafią zaskakiwać... Pamiętam, umówiłam się z nim, aby pogadac o RPGach i poszliśmy sobie w ciemną uliczke. Z daleka wyczaił swoich znajomych, ach, jak ja się tego bałam... "No nie, znowu do nich pójdzie, a mnie zostawi..", jak ja sie tego bałam... Poszliśmy razem, i nagle odwrócił sie w moja strone i zaczął ze mną gadać, tak przy nich, widac było, ze nie jestem mu przeszkodą, że będzie ze mną gadał, bo się umówiliśmy. Po pewnym czasie zosatwiliśmy jego kolegów i chodzilismy.... i chodziliśmy...
Jak ja go lubię za jego szczerośc, walenie prosto z mostów, za jego cięzki niekiedy humor, z którego kocham sie śmiać. I jedną rzecz - że kiedy byłam w najgorszym dołku i zdarzało mi się na nim odreagować - nie odzywac się, albo go ochrzaniać, on mi nigdy tego nie wypomniał.
Są tacy ludzie... Że czujesz z nimi pewną więź. On to tak jakby uzupełnienie mnie, czasami się wkurzam, ze nie mozemy się spotkać, ze mam pełno rzeczy na głowie, ze się ze mną droczy, ale jak mi sie  to w nim podoba...
Tajemniczśc jest piękna, bo podsyca uczucie...
Zerwałam ten rok bycia razem... Nie myślałam, ze jeszcze następnego dnia będe miała chłopaka, z którym jakiś czas temu obeszliśmy ciemne i niebezpieczne okolice, który mi opowiadał swoje poglądy na życie, na historię, który miał zawsze piekne, brązowe oczy i który był gotowy na każde moje skinienie. Boże, jaka ja czuję się przy nim bezpieczna....
On to taki "swój chłop", znamy się już 4 lata, a mam wrażenie, ze on jest jakby dla mnie tajemnicą nie do zgłębienia...
I wiecie co ? Ja chyba jeszcze nie wierzę w swoje szczęście...

skomentuj (0)

Znowu jestem 2008-10-11 10:08:31

Dawno mnie tu nie było, i nawet myslałam, ze ten blog został już wykasowany, a jednak... Dobrze, popiszę trochę na nim i pewnie znowu go na rok porzucę :P
To był ciężki okres - chodzi o pracę w V. Na pewno lepszy niz w E. bo przynajmniej płacili mi na rękę a nie od akordu. Praca jest cięzka, ale teraz jedno wiem i On też jedno wie - praca daje Ci takiego kopa, jakiego nawet Twój ojciec nie jest w stanie Ci dać w ramach mobilizacji. Jest jednak ta satysfakcja, ze zaczynassz sobie duzo rzeczy kupować samemu. Głupio mi, że nie poszłam na żadne studia i muszę zaciągnąć sie koniecznie do roboty, bo inaczej nie ma po co spotykac się z ojcem - znowu słowa pełne jadu, zadajace ból :( Chyba nie zostaje mi nic innego, jak pójść na archeologię - doły kopać ;P, ale przynajmniej wykonywać swoja robotę z taką pasją, że oczy mi będą wychodziły z orbit.
Związek z T. nie miał sensu, ale nauczył mnie jednego... Możesz z kimś byc rok, i go dobrze nie poznasz. Załamać się mozna, ale tak było. Ja dopiero oczy otworzyłam, jak zrywalismy ze sobą - zobaczyłam jak naprawdę jest. Nie będę tego roztrząsywać, bo już nie mam żadnych wątpliwości, ze dobrze sie stało, mam teraz innego chłopaka i nie zamierzam wdawać się w dziwnego swego rodzaju przemyślenia.
Przeszłośc powraca bardzo często - On jest kochany, ale gdy sobie pomyślę, że powtórzy się sytuacja sprzed 3 lat, aż mnie szlag trafia.
Podobno stara miłość nie rdzewieje...
I to na tyle...
to tak aby mu zakomunikować :)

skomentuj (0)

Ktoś mi podcina skrzydła .... 2007-03-21 13:51:07

Ktoś cały czas bije mnie po kostkach, kiedy chcę wspiąć sie wzwyż.... Czemu tak się dzieje ?


Czy nie mieliscie kiedyś wrażenia że miłość nie jest wam dana ?
Czy to efekt tego ze wszyscy są zajęci? ;)
A moze mam pecha ? ....
I maniaka, że matura niedługo...
Jak mi bardzo uczyć sie nie chce, mam czasem tego wszystkiego dosyć, siedzę przed książką i myślę..... jakby tu wymigać się od tej matury, a przecież to nonsens unikac tego, co nieuniknione...



No kurcze ! I akurat teraz mi się najlepiej imprezuje ! >:(


Oh, Maynard, masz swego sobowtóra ? :P

skomentuj (1)

Pora by zmienić nic na coś.... 2007-01-21 07:42:48

Kończę z dawnym życiem... Kto wie , może już za 0.5 roku mnie tu nie będzie ? Samobójstwo ? nie... Wyjeżdżam , może nowi ludzie , jakaś praca pozwolą mi zapomnieć o przeszłości... To jest okropne, to jest fatalne w swoim istnieniu - czuć brzemię ściskające mózg i rozum, a ja się nie mogę z tym pogodzić, tak mi trudno... Odeszła moja miłość... A już za niedługi czas w ogóle jej nie zobaczę ! Ale ! Ludzie przychodzą i odchodzą, tak jak rodzą się i umierają. A ja nie chcę już mieć naokół siebie samychkrytykujących mnie znajomych... Co z tego że jestem staroświecka ? że sentymentalna? że nie ubieram się modnie? że brak mi wyrachowania? że mnie nie kocha ojciec? Bez żadnej pomocy sobie poradzę - znajdę swoje "ja" gdzie indziej! Chcę studiować hebraistykę? I będę ! I gówno mnie obchodzi że połowa znajomych nie będzie mnie na ulicy poznawać z powodu swych chorych nazistowskich poglądów ,czy to jest paradoks ? Co to za znajomi ? A tak poza tym "Tristan i Izolda" są wspaniałą książką....

skomentuj (2)