Pora by zmienić nic na coś....

2007-01-21 07:42:48

Kończę z dawnym życiem... Kto wie , może już za 0.5 roku mnie tu nie będzie ? Samobójstwo ? nie... Wyjeżdżam , może nowi ludzie , jakaś praca pozwolą mi zapomnieć o przeszłości... To jest okropne, to jest fatalne w swoim istnieniu - czuć brzemię ściskające mózg i rozum, a ja się nie mogę z tym pogodzić, tak mi trudno... Odeszła moja miłość... A już za niedługi czas w ogóle jej nie zobaczę ! Ale ! Ludzie przychodzą i odchodzą, tak jak rodzą się i umierają. A ja nie chcę już mieć naokół siebie samychkrytykujących mnie znajomych... Co z tego że jestem staroświecka ? że sentymentalna? że nie ubieram się modnie? że brak mi wyrachowania? że mnie nie kocha ojciec? Bez żadnej pomocy sobie poradzę - znajdę swoje "ja" gdzie indziej! Chcę studiować hebraistykę? I będę ! I gówno mnie obchodzi że połowa znajomych nie będzie mnie na ulicy poznawać z powodu swych chorych nazistowskich poglądów ,czy to jest paradoks ? Co to za znajomi ? A tak poza tym "Tristan i Izolda" są wspaniałą książką....

skomentuj (2)
Strona główna